Zaczęło się od posta na blogu Happyholic :) Zaciekawiły mnie te języki miłości, postanowiłam z ciekawości rozwiązać test. Tak też zrobiłam. Wyniki okazały się szalenie trafne, choć mnie samą nieco zaskoczyły. Napiszę o nich w takiej kolejności w jakiej mają one dla mnie znaczenie: Dotyk Bez przytulania więdnę jak roślina bez wody, a czasem dotyk, pogłaskanie po ramieniu, potrafią zdziałać więcej niż mnóstwo...
Wiem Nie chodzę w białym fartuchu nie mówię - wyciągnij język - nie krajałem nieboszczyków w formalinie a jednak znam twoją chorobę wiem co cię boli i kiedy tak się trzęsiesz jak przy czołgach katedr gotyckich koronki by zdjąć ci ból jak kurz z hałaśliwej trąbki wiem to tylko twoich życzeń przewróciła się fura - własnych złudzeń o sobie gruba bania - stałeś...
Nienawidzę rzeczy, które moja pamięć wyrzuca. Znów coś mi uleciało z mojej dziurawej pamięci i jest to takie wspomnienie, bez którego nie czuję się "cała". Chodzi o Królika i jakąś część naszej wspólnej przeszłości. Niby wiem, że pamięć tak działa, że pewne rzeczy podkreśla, inne pomija, wyrzuca, chowa w mrokach niepamięci. A jednak dziwnie, kiedy człowiek nagle zdaje sobie sprawę, że czyta maila,...
Tam w lewym górnym roku mojego bloga od kilku lat było logo Akademii Przyszłości. Zniknęło. Zrezygnowałam z wolontariatu w Akademii Przyszłości. Po trzech latach czas coś zmienić. Moja przygoda z Akademią zaczęła się w dniu, kiedy miałam spotkanie z pewnym przesympatycznym człowiekiem, którego zapamiętałam bardzo dobrze, a którego obecnie na łamach tego bloga nazywam Królikiem. Spotkanie miało miejsce jesienią, prawie trzy lata temu....
Zaczęło się od JEST-RUDO a że mnie zaciekawiło więc postanowiłam się pobawić :) Zajrzyjcie TUTAJ jeśli Wam się pomysł spodobał :) ...
Chcę napisać o czymś, co zdarzyło mi się w życiu kilka razy: w różnych miejscach, różnych środowiskach, wśród różnych ludzi. Na pewno to znacie. W jakiejś grupie, czy to w szkole, pracy czy wolontariacie zmienia się "szef" czy jakkolwiek by tej przewodniczącej osoby nie nazwać. Przychodzi ktoś inny. Zawsze będą tacy, którzy ową zmianę przyjmą z obojętnością, będą też tacy, którzy się nawet...
Jeśli wydaje ci się, że wszystko idzie źle – po prostu przypomnij sobie 8 zasad. Będzie lżej. Prawdziwe jest stwierdzenie, że szczęście nie polega na braku problemów tylko na umiejętności radzenia sobie z nimi. Dlatego – dla przypomnienia: 1. Ból jest częścią wzrastania. Czasem życie zamyka drzwi, bo czas ruszyć tyłek. To dobrze, bo często nie zaczynamy się poruszać, dopóki okoliczności nas do...
Szukam pokory w sobie...
Tej myśli, że nie wszystko muszę sama, na własną rękę i tylko jeśli ja to zrobię- zrobię to dobrze.
Tej myśli, że nie ze wszystkim dam sobie radę sama, że są rzeczy, z którymi poradzić sobie mogę jedynie dzieląc je z innymi, prosząc o radę czy przyjmując pomoc, choćby już samo proszenie o pomoc uwierało, a przyjmowanie pomocy- paliło żywym ogniem.
Tej myśli, że nie wszystko się uda, a czasem i to co się uda, uda się nie od razu, że niekiedy trzeba czasu, cierpliwości, kolejnych prób czasem skazanych na niepowodzenie, a jakie to inne od oczekiwań "mówisz i masz".
Tej myśli, że jeszcze nieraz się potknę, upadnę i pościeram kolana, ale to bynajmniej nie znaczy, że mam nie wstać, wręcz przeciwnie, kiedy już się otarcia zaleczą, wstanę po raz kolejny mądrzejsza o nowe doświadczenia.
Tej myśli że może to, na co teraz najbardziej narzekam, co mnie napawa niechęcią, złością a niekiedy smutkiem, jak pisał ks. Jan:
...czego się boisz jak wiewiórka deszczu
przed czym uciekasz jak gęś coraz dalej
przed czym drżysz jak w jesionce bez podpinki zimą
przed czym się bronisz obiema szczękami...
-że to wszystko może się za jakiś czas okazać tym, za co będę wdzięczna, choćby teraz miało to być dla mnie mega abstrakcyjne.
Tej myśli, że czasem przychodzi ten moment, by zarzucić jakiś pomysł na życie, projekt w który się człowiek angażuje, bo choćby człowiek nie wiem jak chciał, coś nie wychodzi i trzeba sobie w odpowiednim momencie powiedzieć STOP.
A cytat STĄD
Tej myśli, że nie wszystko muszę sama, na własną rękę i tylko jeśli ja to zrobię- zrobię to dobrze.
Tej myśli, że nie ze wszystkim dam sobie radę sama, że są rzeczy, z którymi poradzić sobie mogę jedynie dzieląc je z innymi, prosząc o radę czy przyjmując pomoc, choćby już samo proszenie o pomoc uwierało, a przyjmowanie pomocy- paliło żywym ogniem.
Tej myśli, że nie wszystko się uda, a czasem i to co się uda, uda się nie od razu, że niekiedy trzeba czasu, cierpliwości, kolejnych prób czasem skazanych na niepowodzenie, a jakie to inne od oczekiwań "mówisz i masz".
Tej myśli, że jeszcze nieraz się potknę, upadnę i pościeram kolana, ale to bynajmniej nie znaczy, że mam nie wstać, wręcz przeciwnie, kiedy już się otarcia zaleczą, wstanę po raz kolejny mądrzejsza o nowe doświadczenia.
Tej myśli że może to, na co teraz najbardziej narzekam, co mnie napawa niechęcią, złością a niekiedy smutkiem, jak pisał ks. Jan:
...czego się boisz jak wiewiórka deszczu
przed czym uciekasz jak gęś coraz dalej
przed czym drżysz jak w jesionce bez podpinki zimą
przed czym się bronisz obiema szczękami...
-że to wszystko może się za jakiś czas okazać tym, za co będę wdzięczna, choćby teraz miało to być dla mnie mega abstrakcyjne.
Tej myśli, że czasem przychodzi ten moment, by zarzucić jakiś pomysł na życie, projekt w który się człowiek angażuje, bo choćby człowiek nie wiem jak chciał, coś nie wychodzi i trzeba sobie w odpowiednim momencie powiedzieć STOP.
A cytat STĄD
Zauważyliście, że tak często się mówi "prawdziwy" przyjaciel, jakby już samo słowo "przyjaciel" to było za mało? I jak często się mówi, że przyjaciel to ktoś, na kogo można ZAWSZE liczyć, kto jest ZAWSZE kiedy tego potrzebujesz, choćby w środku nocy. Naprawdę? I jak to się ma do stwierdzenia dość hmmm kontrowersyjnego w tym świetle: W mojej definicji przyjaźni, przyjaciel to ktoś, kto...
5 centymetrów na sekundę Byłam dziś w pewnym kameralnym, studyjnym kinie. Na anime. A konkretniej: Wilcze dzieci. Uwielbiam anime. A tak rzadko mam okazję zobaczyć je w kinie, a już w zacnym towarzystwie- tym trudniej o to, a tak było tym razem. Wróciły wspomnienia. Kogoś, kto mnie "zaraził" pasją do mangi i anime i zniknął z mojego życia, a ja nigdy na pewno...
Trochę ostatnio sama ze sobą walczę: by wyjść z domu kiedy wybitnie nie mam na to ochoty, zamiast przespać pół dnia (w ramach odsypiania po części nocy spędzonej w pracy) wyjść chociaż na trochę na to jesienne słońce, przeczytać kilka wartościowych stron i zaplanować jakieś choćby małe spotkanie. słit focia z Runmageddonu, aż mi się zatęskniło. ja to ta z rozpuszczonymi włosami, żeśmy...
Jesień nie tylko na zewnątrz ale i wewnątrz mnie... Taki trochę czas podsumowań i rozliczeń sama ze sobą i nie tylko. To, że moja była firma wysłała mi po niespełna dwóch miesiącach od odejścia ankietę z pytaniem jak mi się pracowało i dlaczego odeszłam (a odeszłam po 2 latach i dwóch miesiącach), sprawiło, że dopadły mnie refleksje. Oczywiście na początku miała być to...
Zawsze mnie to nurtowało. Koleżanka mówiąca, że zawsze powinno się dać komuś swobodę odejścia, zniknięcia z naszego życia bez słowa wyjaśnienia, tak po prostu. Znajomy który po prostu przestał się do mnie odzywać, jakbym zrobiła mu jakąś krzywdę. Koleżanka, która mówi o sobie, że jest taka szczera i bezpośrednia a w jakimś momencie przestała odbierać ode mnie telefony a później na swoim blogu...
Coś się zmienia tej jesieni... Pod koniec października miną trzy lata odkąd się znamy z Królikiem. W tym czasie zdążyliśmy się milion razy wygłupiać razem, wymienić mnóstwo zdań w mailach, smsach i wszelkich innych miejscach, wypić morze herbat wszelkiej maści (a niekiedy i innych, niekoniecznie bezalkoholowych napoi), zjeść razem mnóstwo słodyczy (a już lodów to w ogóle), przestać się ze sobą kontaktować, nie...
Wykorzystuję na maksa to, że zostałam sama na weekend w mieszkaniu, mam wolne od pracy i mam chęć pobyć we własnym towarzystwie. Tak więc po pierwsze zrobiłam przemeblowanie, żeby ostatnie 1,5 miesiąca w tym mieszkaniu było udane, po drugie zrobiłam gruntowny remanent w rzeczach (i myślach przy okazji), upiekłam ciacha- kto widział jak to w moim wykonaniu wygląda- ten tego nie zapomni :)...
Pisałam i kasowałam tego posta milion razy. A chodzi jak zwykle o Królika. Ja naprawdę się potwornie boję że zobaczę w tym, co jest, zbyt wiele... na ten moment cieszę się mając w nim kumpla tak jak teraz. Kogoś, kto traktuje mnie zupełnie inaczej niż dawniej, tak, że wiem że go obchodzę. Wczoraj znów na lodach w grupie osób z imprez biegowych, zwariowana...
Powrót po trzech, jakże cudnych i zrelaksowanych dniach niezależnie od wszystkiego dobrego, jest trudny. Zwłaszcza, kiedy wyjeżdżając, zostawiło się za sobą sprawy, które wymagają rozwiązania, z przeświadczeniem, że nabranie dystansu też jest potrzebne. A później się wraca, z tym piaskiem w każdym zakamarku torby czy ubrań, z kilkoma muszelkami i kamykami, masą zdjęć i zaklętych w nich wspomnień... Nadganiam niepozamykane sprawy, mając nadzieję,...
Wróciłam nocą. Jak mi doooooobrze! Przez trzy dni miałam mnóstwo słońca, moczyłam nogi w morzu, zalegałam na plaży i spędzałam czas w zacnym towarzystwie (bo jak wiadomo, nie zawsze ważne gdzie, ale ważne z kim) i było cudnie! Aktualnie piasek mam wszędzie, moje nogi padają (zwłaszcza po spacerze kamienistą plażą w Gdyni), a mi jest dobrze :) Dodam, że wracałam nocą polskimbusem z...
Marudziłam, że ciągle te same okolice wybieram na spacery.... to mam :) Poniosło mnie tym razem na Ursynów :) Tak więc kiedy jeszcze nawet się nie zbieram z Trójmiasta do W-wy pokażę Wam kilka zdjęć z mojego spaceru :) trochę zbłądziłam ale w końcu trafiłam nad Potok Służewiecki...Smródką zwany Więcej o Smródce TU sielsko :) mrrr A później zbłądziłam do Parku im. Romana...
Ostatnio w Trójmieście byłam ze... trzy-cztery lata temu, z moim Eks? Więc będę znów. Trochę popracuję, trochę odpocznę, pójdę nad Bałtyk i będzie super :) Jak miło, że do stolicy wrócę dopiero w nocy z niedzieli na poniedziałek :D (kiedy ten post się publikuje, jestem w drodze, mrrr...) ...
Pierwsze miesiące 2014 Początek roku, czas złości na Królika, ogólnego nieogarniania i zaplątania w pracę po uszy. To stale mi przypominało Królika i nasze wzajemne relacje: Katy Perry - Roar W sumie to również- ten brak porozumienia, poczucie zaplątania w to wszystko... Bracia - Po drugiej stronie chmur Luty był już nieco pozytywniejszy: Pharrell Williams - Happy Red Hot Chili Peppers - Californication...
Można by rzec, że cykl "Notatek Pożeracza Książek" jest już pełnoletni :) Dziś podzielę się z Wami swoim książkowym sierpniem. Tak więc w sierpniu pochłonęłam: 1. Isabel Allende: Córka fortuny Zaczytałam się przeokrutnie, napiszę to po raz kolejny: uwielbiam książki Allende! Świetna historia, opowiedziana w cudny sposób, choć tyle stron, na samym końcu ciężko się było "rozstać" z bohaterami. 2. Monika Szwaja: Anioł...
Jesień jak nic. A ja zbieram siły, ogarniam chaos, planuję przeprowadzkę i weekendowy wypad ... nad Bałtyk. Nie będzie to tylko wypoczynek, bo będę też wolontariuszką na Runmaggedonie, ale zawsze to Trójmiasto, spacer nad morze obowiązkowy i w ogóle, cud, miód i orzeszki :) Po pracowitym sierpniu już mi się marzy taki wyjazd, w końcu było nie było, planowałam go już pod koniec...
To był dziwny dzień. Po nocy niedospanej, pełnej jakichś złych snów i łez - zostałam w łóżku, zamiast biec na Wawer wolontariuszować. A kiedy już się nieco pozbierałam, stwierdziłam, że czas skorzystać z tej całkiem zacnej pogody jak na ostatnie dni. Więc zrobiłam sobie małą podróż na drugi koniec miasta, mało mi dotąd znany. O samym spacerze później, w każdym razie chcę teraz...