Lato zdecydowanie książkowe. Aż się sama trochę dziwię, jak znalazłam czas na przeczytanie tylu książek tego lata, a przy okazji korzystałam też ze słońca, ruchu (głównie roweru), tańca... Właściwie to nie wiem jak udało mi się to pogodzić, ale ważne, że się udało. A więc dzielę się z Wami moimi czytelniczymi pysznościami, czyli co też mól książkowy pożarł tego lata. Całkiem fajne rzeczy....
Nie wiem, na jak długo, nie wiem co mi znów strzeli do głowy. Na razie mam parę pomysłów, na razie chciałabym się tu z Wami dzielić różnymi rzeczami i przemyśleniami, trudno mi jednak powiedzieć, co z tego wyniknie. Fakt, nie było mnie trochę, stąd trochę nadrabiam. Co dalej, się okaże. Na razie jestem :) ...
Maj to w dużym stopniu miesiąc "doczytywania": książek, które zaczęłam czytać i odłożyłam na półkę, książek, które w maju jedynie skończyłam czytać, albo do których wróciłam po dłuższej przerwie. I tym razem mniej było w moim czytaniu beletrystyki, a więcej... sami zobaczcie. 1. Dominika van Eijkelenborg: Kiedy będziemy deszczem Jedno wielkie pozytywne zaskoczenie. Wątek kryminalny nie był może aż tak dominujący, może z wyjątkiem...
Pierwsze dni kwietnia to było coś cudownego: ciepło, wiosna, słońce i piknikowanie ze znajomymi, badminton i inne przyjemności. A na dokładkę zacny koncert Pawła w La Boheme, gdzie zwyczajnie lubię wpadać :) Niedługo później Ceili w Korsarzu, jak zywkle cudnie :) I zachwyty forsycjami, ach te piękności! Wieczorny dłuuuugi spacer nad Wisłą i zarazem po raz pierwszy tak udane wieczorne zdjęcia. A później...
Któregoś dnia wyszłam z domu i uderzył mnie cudowny zapach wiosny, jakby przez tą jedną noc wszystko się rozszalało, wybuchło. Pachniało nieziemsko. Taką wiosnę kocham, takiej nie mam dość. Ciągle mam wrażenie, że za mało ją smakuję, że nie zdążę się nią nasycić, nazachwycać, napatrzeć, że odejdzie zbyt szybko i nie dość dobrze dostrzeżona. Jest piękna, po prostu. Po deszczu jeszcze piękniejsza, jeszcze...
W kwietniu czytało mi się cudnie i trwała passa trafiania na książki, które koniecznie chciałam przeczytać i w końcu się udało. Poza tym zaangażowałam się w wymianę książkową, ale o tym napiszę niebawem więcej - mówiąc krótko, mam co czytać, a w maju chyba rzadkim będę gościem w bliblitekach - czas się zabrać za to, co mam :) 1. Leopold Tyrmand: Zły Nie...
Kwiecień trochę dał mi kopa i motywacji, a trochę przygnębił. Kopem dość konkretnym były choćby pierwsze dni kwietnia, ciepłe i piękne, muzyka, która mi towarzyszyła tak na koncertach, jak i w domowym zaciszu, wesele bliskiej mi osoby, na którym byłam z kimś mi bliskim (tak, masło maślane, wiem), czy choćb Wymiana Książkowa, która mimo wszystko stała się dla mnie taką trochę Gwiadką tyle...
Postanowiłam się przyłączyć, może znajdziecie coś dla siebie? :) Kocham swoje książki i niechętnie się z nimi rozstaję, jednak nawet sama przed sobą musiałam przyznać, że do niektórych książek nie wrócę, a skoro tak, to czemu by ich nie wymienić na inne? Tym bardziej, że jak to rzekł ktoś mądry, książka żyje tak długo, jak długo jest czytana. Zatem zapraszam na wymianę. Pomysł...
Zdrowych i spokojnych a nade wszystko szczęśliwych świąt Wam życzę, oby były dla Was czasem wytchnienia i okazją do spotkań z bliskimi. Wesołych Świąt Wielkanocnych! ...
Dziś ostatnia część Alfabetu Margerytki. Przyznam się: o ostatniej literce zapomniałam zupełnie, dopiero niedawno odnalazłam szkic w wersjach roboczych. A więc... czy czegoś żałuję, a jeśli tak, to czego? Cóż... Kiedyś napisałam o tym następująco: No dobra, czasem żałuję, że w porę czegoś nie zauważyłam: że coś się zaczynało sypać, a ja tego nie dostrzegałam, że coś było ewidentnie nie tak, a ja...
Milion razy miałam nadzieję, że jakaś książka diametralnie zmieni moje życie i zwykle kończyło się na nadziejach. I nie, nie napiszę teraz, że z tą książką było zupełnie odwrotnie, ale też nie napiszę, że nie zmieniła nic. Bardziej by tu pasowało stwierdzenie, że pewne rzeczy pomogła ułożyć, uporządkować i ... pójść dalej. A jednocześnie jest pozycją dość wyjątkową moim zdaniem. Byłam bardzo sceptyczna,...
Zupełnie mi ostatnio umknęło, że mój blog skończył ostatnio... 6 lat! Pierwszy wpis pojawił się na nim pod koniec marca 2011 roku, to niezły kawałek czasu. Ostatnio przeglądałam dawniejsze wpisy, żeby trochę z nimi dojść do ładu (zastanawiam się nad zmianami, ogólnie nad przyszłością tego miejsca) i myślę, że to akurat było fajne: móc dostrzec zmiany, jakie zachodziły w moim pisaniu tutaj. Ale...
Z jednej strony to słońce, cała ta radosna zieleń i pierwsze kwiaty - aż zachęcają, by wyjść na zewnątrz i cieszyć się nimi, nie móc się "napaczeć" i robić zdjęcia, leżeć na kocyku i wygłupiać się ze znajomymi, łapać pierwsze wiosenne słońce i sycić nim piegi, grać w badmintona i tańczyć na trawie. A z drugiej strony chęć zmian, jakiegoś uporządkowania, ładu, jakiejś...
Książka Życie piękna katastrofa. Mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból Jona Kabat Zinna to dosyć wyjątkowa pozycja. Z jednej strony jest podręcznikiem, który opisuje techniki opracowane na potrzeby ośmiotygodniowego programu redukcji stresu, jak również jest to książka bardzo przystępnie wyjaśniająca założenia nurtu mindfullness, ale zarazem to pozycja, która znacznie wybiega poza ramy "podręcznika". Zanim napiszę więcej o samej książce, wspomnę...
Ani się obejrzałam i marzec się skończył. Nagle skądś wyłonił się kwiecień, tak zupełnie niespodziwanie, no jak to tak? :) Oczywiście, w marcu jak to w marcu, działo się nie mniej niż zwykle, żeby było spokojniej, nawet nie ma mowy, a budząca się wiosna sprawiała, że z dziką radością (niemal!) wychodziłam robić zdjęcia. Efekty możecie zobaczyć poniżej. Dostałam miłe gadżety od ekipy Busem...
Jestem w szoku, że w marcu przeczytałam tyle książek, zupełnie nie wiem kiedy. Jednak warto tu wspomnieć, że na większość z nich polowałam od dawna i jak już je w końcu dostałam w swoje ręce, to nie mogłam przestać czytać. W większości były to bardzo udane łowy, więc możecie się spodziewać zachwytów i masy entuzjazmu, serio podoba mi się to, co przeczytałam po...
Słyszeliście o Habitice? Swego czasu rozmawiałam ze znajomą o moim namiętnym graniu w ową grę, po namyśle stwierdzając: wiesz, to może zabrzmieć naprawdę głupio, ale ta gra naprawdę działa! Na co Kasia: wiesz, ale jak działa, to to wcale nie jest głupie! Po roku odkąd się w nią wciągnęłam, postanowiłam napisać parę słów o tym, co mi dała gra w Habiticę. Jak tu...
Pisanie ostatnio kiepsko mi wychodzi - czy pisanie tutaj, czy pisanie ze znajomymi, pisanie o tym, co mi w głowie siedzi. Za to dla odmiany, w ramach odreagowania, wróciłam ostatnio do kolorowania i ... to był bardzo dobry pomysł. Tym razem nie mandale, ale też efekt jest całkiem przyjemny. Nie byłabym sobą, gdybym nie rzekła, że czas na wiosenne zmiany - i mam...