10 rzeczy za które uwielbiam Habiticę

22:41:00



Słyszeliście o Habitice? Swego czasu rozmawiałam ze znajomą o moim namiętnym graniu w ową grę, po namyśle stwierdzając: wiesz, to może zabrzmieć naprawdę głupio, ale ta gra naprawdę działa! Na co Kasia: wiesz, ale jak działa, to to wcale nie jest głupie! Po roku odkąd się w nią wciągnęłam, postanowiłam napisać parę słów o tym, co mi dała gra w Habiticę.

Jak tu ujęła Natalia:

Habitica to prosty program, który pomoże Ci wreszcie ogarnąć życie. Siebie. Zadania dnia codziennego. Nudne, żmudne i powtarzalne oraz te nietypowe, do zrobienia na raz. To także świetne narzędzie do wykształcenia pozytywnych nawyków. W nagrodę możesz sobie wyhodować ziejącego ogniem smoka (Pan Mąż) albo różowego kaktusa (ja! ja!). Zaprosić do zabawy znajomych, wspólnie pokonywać wrogów, zbierać złoto i walczyć z prokrastynacją bez łez, potu i nawet kropli krwi.

A ja? Czemu tak się zachwyciłam Habiticą i co mi to właściwie dało?

1. Mniej stresu

Zniknął stres pt. "ojejku, mam tyle na głowie, na pewno o czymś zapomnę!". Zapisuję, wracam, im bardziej się kolor zmienia, tym bardziej myślę: kurczę, czas to w końcu ogarnąć. A przy tym mam wrażenie, że już samo zapisanie zabiera duży ciężar i jakoś się człowiek lepiej czuje, wiedząc, że zapisał więc mu nie umknie, ale też nie musi mieć tego stale gdzieć "z tyłu głowy". Zapisane, więc wiem, że będę pamiętać i odpada sytuacja, kiedy po kilku dniach albo kilku tygodniach nagle uświadomię sobie, że powinnam coś zrobić a na śmierć zapomniałam. Gwarantuję Ci, że jak tak parę razy wejdziesz na Habiticę i zobaczysz zaznaczone na czerwono np. oddać książki do biblioteki i zapłacić karę, to nie zapomnisz!

2. Lepsza pamięć

Zupełnie paradoksalnie, jak się okazuje. Obawiałam się bowiem, że zdanie się na aplikację sprawi, że moja pamięć stanie się przez to słabsza i mniej wyćwiczona (bo przecież zdaję się na Habiticę, nie na własną pamięć) ale też nie podobał mi się fakt, że w jakiś sposób się od tego uzależniam. A jednak w miarę jak odciążałam głowę od pamiętania o milionie rzeczy do zrobienia, to o czym musiałam pamiętać na bieżąco, przestało z niej ulatywać. Może po prostu musiałam polegać na swojej pamięci a'propos pięciu rzeczy, a nie np. piętnastu... Czy nie jest tak, że na co dzień upieramy się, by pamiętać o milionie pierdółek, kiedy wystarczyłoby mieć je zapisane i wrócić we właściwym momencie? A na bieżąco "mieć z tyłu głowy" tylko pięć do siedmiu spraw?

3. Mogę i zrobię to!

Moje poczucie własnej satysfakcji i przekonanie, że mogę, dam radę, znacznie wzrosło. Kiedy zawalasz kolejne rzeczy, nie możesz się zmobilizować i wiecznie zapominasz, w sumie zaczynasz myśleć o sobie dość kiepsko, a to niesie ze sobą kolejne porażki. Koniec końców, ciężko tą tendencję zatrzymać. W drugą stronę to też działa: im więcej rzeczy ogarniasz na czas, "odgruzowujesz", myślisz o sobie lepiej i masz więcej chęci, by zmierzyć się z tym, co nieco większego kalibru, a zarazem - masz większe szanse, że poradzisz sobie z tym dobrze. Jeśli poradzisz sobie z drobniejszymi kwestiami, poczucie, że się da - sprawi, że i z tymi większego kalibru uda Ci się uporać.

4. Wypracowane nowe nawyki

Wyrobiłam sobie kilka nawyków, które są dość przydatne (jak choćby odkładanie różnych rzeczy od razu na miejsce, picie czystka czy zielonej herbaty), a zarazem dawniej wydawały mi się nie do ogarnięcia i dominowało przekonanie, że zawsze będę chaosem i nigdy pewnych kwestii nie ogarnę tak dobrze, jak bym chciała. Owszem, w wielu kwestiach dużo mi jeszcze brakuje, ale zdecydowanie mam poczucie, że się da. A to dość mocno zmienia sytuację: lepiej się działa z przekonaniem, że zmiany są możliwe, że da się coś zrobić, by było lepiej.

5. Mit: systematyczność zabija spontaniczność

Przekonałam się, że systematyczność i działanie zgodnie z planem wcale się nie kłócą ze spontanicznością, luzem i dobrą zabawą. Nawet więcej: dopiero jak się jedno z drugim łączy, można osiągnąć naprawdę fajne efekty. Przykład? Gdybym spędziła dzień, kompletnie nie realizując swoich zamierzeń i planów, do tego na przykład spóźniła się do pracy i musiała wyjść później, średnio miałabym ochotę wieczorem wyjść z domu, a nawet gdybym wyszła... nie bawiłabym się dobrze. Myślałabym o tym, że zawalam, humor miałabym podły, a w takim nastroju ciężko o dobrą zabawę. A jeśli mam to (przynajmniej w części) ogarnięte, to mogę się dobrze bawić, co też realnie przekłada się na więcej radości w życiu i więcej chęci do działania.

6. Mieć efekty przed oczami

Uświadomiłam sobie wagę namacalnych efektów mojego działania. Nie jestem pewna z czego to dokładnie wynika, ale jeśli każdego dnia klikam sobie, że coś zrobiłam, np. medytowałam, a później widzę 30 dni "odklikniętych" (i szkoda byłoby to nagle zaprzepaścić opuszczonym dniem, a aplikacja jest nieubłagana), a później jak się nad tym zastanowię, widzę, jak lepiej się czuję - to jeszcze bardziej mnie motywuje, by to kontynuować i nie poddawać się. Czasem samo spojrzenie i myśl: no ej, 30 dni dałam radę, to już coś - naprawdę daje mi niezłego kopa. OK, tu przyznam: w przypadku medytacji więcej mi dała strona Calm.com niż Habitica, ale chodzi mi w tym momencie o efekt.

7. Można stać się systematycznym i poukładanym

To przekonanie, że systematyczność jest przydatna, a co więcej da się ją wyrobić kompletnie od zera. Na początku taka teza wydawała mi się dość... ryzykowna. Owszem, znam ludzi systematycznych i poukładanych, jednak umówmy się, zestawiając samą siebie z nimi, samą siebie zwykle traktowałam jako kompletne ich przeciwieństwo, zakładając, że nigdy nawet nie zbliżę się do ich poziomu ogarniania rzeczywistości. A jednak! Efekty mówią same za siebie: nie sposób przegapić tego, że przestajesz się spóźniać, albo że na skutek odkładania rzeczy na miejsce na bieżąco na większe sprzątanie poświęcasz dużo mniej czasu. Widzisz to i mówisz sobie: łał, udało mi się, dałam radę! I o to chodzi.

8. Dzielenie na mniejsze zadania robi różnicę

Nieraz zapisywałam jakieś zadanie do wykonania i już przez samo to widziałam, żę kurczę, to zbyt ogólne. Dzieliłam na mniejsze zadania i to sprawiało, że całość była bardziej do zrealizowania, nie wydawała się tak przytłaczająca i ciężka. Jakaś taka bardziej... strawna? Różnicę robi też precyzyjne określenie, co zamierzam zrobić i dopiero wtedy podzielenie na mniejsze części. Ogólniki odpadają. Przykład? Swego czasu postanowiłam ogarnąć temat dzielenia się moimi zdjęciami i planowania przyszłego i bardziej profesjonalnego etapu. Tak więc mniejszymi częściami było: rozkminienie nazwy, loga, ale też sprawdzenie, gdzie warto kupić domenę, gdzie wykupić hosting i jak wybrać szablon, by moja strona wyglądała sensownie, rozbudowanie fanpejdża na fb.

9. Liczy się kolejność i rozplanowanie w czasie

Jakiś czas temu moja siostra dała mi poprawiony przepis na fajne ciasto. Fajne i zarazem dość skomplikowane. Poprawki polegały na rozplanowaniu co w jakim czasie przygotować i jak to rozplanować, bo bez tego się wszystko rozjeżdzało: tu galaretka, tam krem, tu biszkopt. I tak jest w sumie ze wszystkim: nie wystarczy wiedzieć, co jest do zrobienia. Owszem, to ważny początek, by wiedzieć, od czego zacząć, jednak... Grunt to wiedzieć, co zrobić najpierw, co po tym, a co na koniec. Wracasz z pracy, masz milion rzecz do zrobienia a w planach wyjście wieczorem. Podsumowując, masz 30 do 45 minut czasu. Albo zrobisz to, co masz do zrobienia w takiej kolejności, że się uda, albo zakończysz wieczór irytacją i zepsutym wyjściem. Co wybierasz?

10. Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić

Wszystkich dziewięć poprzednich punktów nie miałoby znaczenia bez tego ostatniego: wiedzieć kiedy dać sobie spokój. Owszem, planowanie jest ważne, bez tego wiele się sypie. A jednak trzeba wiedzieć, kiedy przychodzi ten moment, kiedy trzeba odpocząć i odpuścić plany, odhaczanie podpunktów i realizowanie celów. Albo żeby wrócić do nich w lepszym czasie, albo żeby dać sobie spokój na stałe.

I to by było na tyle.

Po więcej info i bardziej szczegółowy opis odsyłam do Natalii i do FAQ na Wikii:

Natalia z bloga Jest-rudo o grze.
Link do FAQ na Wikii poświęconej grze Habitica (ang.)

You Might Also Like

1 komentarze

  1. O, ale super, że piszesz o tym genialnym narzędziu!

    OdpowiedzUsuń

Chwal jeśli chcesz, skrytykuj jeśli musisz, pytaj jeśli potrzebujesz :-)

Nie musisz się logować, ale będzie mi miło, jeśli się podpiszesz.

Subscribe