Widzisz, chciałam mieć lalkę i tatuś o nią poprosił, ale kiedy nadesłano zebrane dary, nie było w nich ani jednej lalki, tylko małe, drewniane inwalidzkie kule. I wtedy to się zaczęło.[...] Należy we wszystkim zawsze dojrzeć jakąś dobrą stronę i cieszyć się z niej, obojętnie jaką. I graliśmy w to od tego czasu. A im trudniej, tym większa radość, gdy się z tego...
Być może to jesień nie sprzyja: pozytywnym myślom, uśmiechowi i działaniu z zapałem. OK, przyznaję, mam paskudny dzień. Może po prostu za dużo myślę? Patrzę w przeszłość i widzę wszystko to, co podkopało mnie, sypało piaskiem w oczy, uniemożliwiało osiągnięcie tego, co chciałam, sprawiało że miałam "po górkę". Z drugiej strony to samo dla kogoś innego mogłoby być jeśli nie gwoździem do trumny...
Czasem spaceruję po Powązkach tylko po to, by pomyśleć... nie zabieram ze sobą aparatu, po prostu jestem, patrzę, myślę. Tym razem było inaczej. Zapraszam Was zatem na mały jesienny spacer po Cmentarzu Powązkowskim. ...
Z podejściem do tego co nowe jest u mnie dwojako. Z jednej strony kiedy zmiany nie są moim wyborem, zapieram się jak osioł, nie chcę zmian, chcę żeby było jak dotąd, zmiany są be, nie, nie i jeszcze raz nie. A później, co ciekawe, kiedy nie mam innego wyboru jak zaistniałą zmianę zaakceptować, cieszę się nią na maksa a i często z czasem...
Jako że idea postanowień na pół roku dość mi się spodobała, tradycyjnie już, napiszę o swoich planach i zamierzeniach na najbliższe pół roku, czyli od moich urodzin do 11 grudnia :)-------> zmiana planów, jako że wiele udało mi się zdziałać wcześniej, zaczynam coś nowego właściwie rezygnując z tych postanowień poniżej:) 1. Będę dalej pracować nad swoją asertywnością i wiarą w siebie opartą na...
Opadły emocje związane z trudną rozmową sprzed kilku dni.... Przemyślenia kłębiące się w głowie, zapisane na kartkach pamiętnika, czas wyciągnąć wnioski i wdrożyć je w życie. Masa wątpliwości i pierwsze spotkanie po tej rozmowie: ekstremalnie dziwnie i nieswojo ale przecież OK. Jakoś inaczej, spojrzenie inne, jakby bardziej łagodne, uśmiech, wymienionych kilka zdań na temat, o którym rozmawiałyśmy, po prostu obecność przez tych kilka...
Jestem pozytywnie zaszokowana. Bo 'zaskoczona' to za mało.
![]() |
Źródło: http://facebog.deon.pl/zbyt-czesto/ |
Wczorajszy dzień wyczerpujący i tak aktywny, jakby zupełnie bez znaczenia było to, że rano wyraźnie dokuczył mi fakt bycia kobietą i związanych z tym, comiesięcznych 'atrakcji'. A jednak...
Kilka godzin spędzonych w towarzystwie osoby, co do której ostatnimi czasy miotały mną skrajne emocje: pragnienie zaufania i opowiedzenia o tym, co 'boli' i jednocześnie lęk bo znam ją i z takiej bardziej stanowczej, "ostrej" strony, choć nie na tyle by wiedzieć, jak zareaguje na taką otwartość i na temat, który chciałam poruszyć. Chyba nigdy nie zrozumiem na jakiej zasadzie mój mózg wybiera sobie z kim o czym mogę pogadać i że to będzie OK. Ale to działa... zazwyczaj.
Moja intuicja mówiła mi, że mogę zaufać, mój rozsądek się buntował, sprzeczki niczym między Sercem a Rozumem w reklamach Orange&Tepsy były na porządku dziennym.
I może i dobrze, że hormony zrobiły mi sajgon w emocjach akurat w dniu, kiedy miałyśmy się spotkać. Było ciężko, było cholernie trudno, naprawdę, naprawdę hardkor. Ale mam wrażenie, że gdyby nie emocje podburzone hormonami, dziś bym chodziła smutna, że znów się zamknęłam w sobie i nie porozmawiałam.
A jednocześnie.... chyba nie spotkałam (albo bardzo dawno nie spotkałam) osoby, która w takim stopniu umie uważnie słuchać, ma w sobie tyle cierpliwości i wyczucia, że nawet temat, który człowiek bardzo chce poruszyć, ale się okropnie boi- w końcu porusza, dzięki tej cierpliwości, uwadze umiejętnie zadawanych, nienachalnych pytaniach i... przytuleniu, dotyku, które rozmroziłyby niejedno, najbardziej zamknięte w sobie serce. Tak, wiem, że słodzę okropnie. Nie spodziewałam się, że do takiego stopnia ten dzień może zmienić moje spojrzenie na ludzi, czy choćby: czego mi potrzeba w relacjach z bliskimi mi ludźmi...
-Że też masz tyle cierpliwości by tego wszystkiego słuchać...
-Chyba po mamie mam tą cierpliwość... a ona po babci...
-To masz zupełnie inne doświadczenia niż ja...
A cytat w tytule STĄD
Nie bez powodu mój dawny, onetowy blog nazywał się "Odbijamy się w oczach innych" i jakoś ta nazwa przewędrowała na aktualnego bloga - do czasu. Swego czasu gdzieś mi wpadły w oczy blogi oceniające inne blogi, według różnych kategorii: wyglądu, czytelności, treści i innych. Cieszyły się dość dużą popularnością, na tyle ile zdążyłam zauważyć. Zapewne dalej się cieszą. Nie chcę się do przesady...
Swego czasu uświadomienie sobie, że mogę się zmienić, mogę tak zmodyfikować swoje nawyki, sposób patrzenia na różne rzeczy, by się tak nie szarpać, nie męczyć jak dotąd... był odkryciem na miarę odkryć nowych lądów przez Kolumba i jemu podobnych. Wszak długo nie mogłam uwierzyć, że coś faktycznie mogę świadomie zmienić i poczuć się lepiej jedynie dlatego, że podjęłam decyzję o pracy nad sobą,...
Jesień na całego. Kolorowa, obłędna jesień o przymglonym powietrzu, mgłach i sypiących się pod nogi kolorowych liściach. Kocham te kolory, od wieków paleta barw od jasnożółtego po głęboką czerwień to jest to co Tygrysy lubią najbardziej. Więc to co mogę teraz widzieć czy to z własnego okna, czy z okna autobusu, tramwaju tudzież na własne oczy w czasie łazęgowania tu i tam -...
Znów pożeram książki bez opamiętania, nie mogąc się doczekać kiedy dostanę w swoje łapki moją paczkę z Empiku, mrrrrr :) Co przeczytałam we wrześniu? Oj było tego trochę... 1. C.S. Lewis: Dopóki mamy twarze Opowiedziany na nowo mit o Psyche i Zefirze. Piękna opowieść o siostrzanej miłości, zazdrości i może przede wszystkim wierze mimo braku dowodów... 2. B.E.S. Taylor: Moje kochane ADHD Opowieść...
Tyle razy zdarzało mi się mówić a niekiedy słyszeć ową frazę: "łatwo Ci mówić", "łatwiej mówić, trudno wykonać"... Na pewno tak łatwo? Czasem tych kilka słów to dla mówiącego wytłumaczenie, czemu nie podejmuje wysiłku by coś zmienić, a czasem właśnie wytłumaczenie, że działał, ale nic z tego nie wyszło. A że sama to mówię, znaczy mniej więcej tyle, że sama się przekonałam, że...
Ostatnio usłyszałam od kogoś w pracy, że się zmieniłam. Nie, żebym zaraz odnosiła to do obrazka powyżej, choć może odrobinę? Zastanowiło mnie to. Tym bardziej, że od kogoś innego (też w pracy) usłyszałam coś w stylu: widzę, że jesteś pełna energii i walczysz o swoje... Hmmm? A wszystko przez to, że jednej osobie najpierw napisałam kilka mało sympatycznych smsów pod wpływem emocji wywołanych...
Czyli rozmyślania a'la Mały Książę.
Trwają walki na kilku frontach. Z bakcylami.
Remisujemy jakby.
Po jednej stronie ja, po drugiej zarazki. Potyczki trwają, coś mnie łapie, złapać do końca nie może a odpuścić też nie chce.
Ale póki co jest remis że tak to ujmę, a mam nadzieję, że świeży imbir, cytryny, czosnek i gorące mleko do spółki z... wasabi zdziałają cuda. A tu pracowity tydzień i o każdy skrawek wolnego czasu toczę potyczki, bo masa ludków z mojej pracy rozłożyła się na amen.
Potyczki o czas dla siebie to walka na drugim froncie.
Nawet dzisiejszy wieczór jakby ukradziony, pod kołdrą z grzanym piwem doprawionym masą przypraw, a jedyny sposób bym się zatrzymała na trochę i wygrzała się: włączyć sobie oglądany już po wielokroć film: "Alicja w Krainie Czarów" Burtona zawsze mnie zachwyca, urzeka i daje coś wyjątkowego...
Dwoją drogą ciekawe, że moje zatoki dostają świra znów w czasie, kiedy jednocześnie chciałabym być z kimś bliżej a jednocześnie uważam, że... mogę z powodu tego "bliżej" za jakiś czas cierpieć.
Więc na trzecim froncie walki z samą sobą.
Pragnienie by nie myśleć, nie zastanawiać się?
Ktoś, komu "dałam kosza" bo czuję że to nie moja bajka... znów. Sił mi do siebie chwilami brak, ale jednocześnie wolę być w porządku. I Królewicz który dalej gdzieś tam w sercu siedzi. I wyjść nie chce.
Ktoś, komu chciałabym zaufać, z kim czuję że znalazłabym wspólny język.... chciałabym by był(a) nawet jeśli wiem, że najprawdopodobniej nim skończy się ten rok, rozdzieli nas odległość... No i?
Chcę.
Przypomina mi się kilka fraz z pewnej piosenki:
Gdybym nie był sobą, gdybym w mojej bitwie miał kogoś - Czy bym wtedy zwątpił i wciąż stał?
Gdyby każda strata mogła zysk dać i na mojej drodze,
Gdyby każdy kolec różę miał...
Konotując miejsce słów, migawki zobacz
Jest ryzyko oswojenia nadal
Zbędna mowa, nowa krótko skrzydła
Miękkość kości, kielich, ból, łapacz snów
Zrozumiałem - by żyć musisz chwytać dzień
Wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć
Weź się w garść, ten dzień jest twoim dniem
A wierzę, że będzie dla każdego z nas piękno w naszych sercach...
20. 09 2013, Park Skaryszewski |
Trwają walki na kilku frontach. Z bakcylami.
Remisujemy jakby.
Po jednej stronie ja, po drugiej zarazki. Potyczki trwają, coś mnie łapie, złapać do końca nie może a odpuścić też nie chce.
Ale póki co jest remis że tak to ujmę, a mam nadzieję, że świeży imbir, cytryny, czosnek i gorące mleko do spółki z... wasabi zdziałają cuda. A tu pracowity tydzień i o każdy skrawek wolnego czasu toczę potyczki, bo masa ludków z mojej pracy rozłożyła się na amen.
Potyczki o czas dla siebie to walka na drugim froncie.
Nawet dzisiejszy wieczór jakby ukradziony, pod kołdrą z grzanym piwem doprawionym masą przypraw, a jedyny sposób bym się zatrzymała na trochę i wygrzała się: włączyć sobie oglądany już po wielokroć film: "Alicja w Krainie Czarów" Burtona zawsze mnie zachwyca, urzeka i daje coś wyjątkowego...
Dwoją drogą ciekawe, że moje zatoki dostają świra znów w czasie, kiedy jednocześnie chciałabym być z kimś bliżej a jednocześnie uważam, że... mogę z powodu tego "bliżej" za jakiś czas cierpieć.
Więc na trzecim froncie walki z samą sobą.
Pragnienie by nie myśleć, nie zastanawiać się?
Ktoś, komu "dałam kosza" bo czuję że to nie moja bajka... znów. Sił mi do siebie chwilami brak, ale jednocześnie wolę być w porządku. I Królewicz który dalej gdzieś tam w sercu siedzi. I wyjść nie chce.
Ktoś, komu chciałabym zaufać, z kim czuję że znalazłabym wspólny język.... chciałabym by był(a) nawet jeśli wiem, że najprawdopodobniej nim skończy się ten rok, rozdzieli nas odległość... No i?
Chcę.
Przypomina mi się kilka fraz z pewnej piosenki:
Gdybym nie był sobą, gdybym w mojej bitwie miał kogoś - Czy bym wtedy zwątpił i wciąż stał?
Gdyby każda strata mogła zysk dać i na mojej drodze,
Gdyby każdy kolec różę miał...
Konotując miejsce słów, migawki zobacz
Jest ryzyko oswojenia nadal
Zbędna mowa, nowa krótko skrzydła
Miękkość kości, kielich, ból, łapacz snów
Zrozumiałem - by żyć musisz chwytać dzień
Wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć
Weź się w garść, ten dzień jest twoim dniem
A wierzę, że będzie dla każdego z nas piękno w naszych sercach...
35. PZU Maraton Warszawski odszedł już do historii wraz z ponad 10 000 biegaczy na starcie, przybijaniem piątki z kolegą z Akademii przed biegiem, moim liderowaniem, zachwytami nad różnymi aspektami Maratonu Warszawskiego i totalnym, totalnym zmęczeniem po tym wszystkim. Jak było? Męcząco, wyczerpująco i warto. Gdybym jeszcze raz musiała się zdecydować, wybrałabym znów tak samo. Poczucie dumy z siebie po tym, jak sobie...