Jakiś czas temu napisałam tak: Daję sobie czas do moich urodzin, czyli do 11 czerwca, czyli to mniej-więcej 5,5 miesiąca. Oczywiście, jeśli coś się uda wcześniej zrealizować, to super :) Mam wrażenie, że kiedy się człowiek z kimś podzieli swoimi postanowieniami, jakoś trudniej sobie odpuścić:) A to moje "postanowienia nienoworoczne", kolejność nie jest istotna: 1. Skończę pisać pracę magisterską i się obronię. (tak,...
“Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko. Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie. ” Paulo Coelho “Jedenaście minut” Wczoraj zdałam sobie sprawę z tego, co jest dla mnie naprawdę ważne jeśli chodzi o osobę, z którą mogłabym być. Co prawda na tą chwilę, odpowiada mi taki stan rzeczy jaki jest czyli bycie samą, ale precyzuję sobie tak przyszłościowo. Mianowicie odkryłam,...
Wyszłam dziś z domu straszliwie rano. Wróciłam godzinę temu. Gdzie mnie poniosło? A poniosło mnie tym razem na Ekidena czyli bieg sztafet organizowany przez Fundację Maraton Warszawski. Dodam tylko że byłam tam wolontariuszką z pewnym młodym człowiekiem, podopiecznym Akademii Przyszłości i że cały ten dzień mimo, że fizycznie mnie zmęczył, dał mi coś szczególnie cennego i niezwykłego. Konkrety później, dziś już padam:) Na...
Dostałam ciekawą propozycję. Wygląda na to, że do wielu zmian, które szykują się bez mojej akceptacji, sama dołożę kilka innych, już ode mnie zależnych. Na razie mogę napisać tylko tyle, że to dotyczy Akademii Przyszłości i że przyjęcie tej propozycji to dla mnie spore wyzwanie i odpowiedzialność. Jesienią okaże się czy coś z tego wyniknie, bo przecież wiele może się zmienić. Jednak ja...
Nazywanym przeze mnie futrem, futrzakiem, draniem małym, łachmytą, zbirem a niekiedy kociakiem, futerkiem, łobuziakiem, Calutkim. Czyż nie uroczy? ...
Zbliża się lato. Wakacje? Chyba nie do końca... Dobiega końca czas, kiedy obiecałam sobie zrealizować swoje postanowienia.(O nich tutaj: Postanowienia nie-noworoczne ) Niebawem odniosę się do nich konkretniej, na razie stwierdzam, że coś tam zdziałałam, choć nie wszystko. Tym samym planuję kolejne postanowienia, myśl o ogarnięciu mojego czasu i lepszym jego planowaniu (takie małe refleksje po szkoleniu z zarządzania czasem w poniedziałek) jest...
Kiedy się wprowadzałam do mieszkania na Bemowie, poznałam nie tylko kilkoro fajnych ludzi ale też trzy kocury. Właściwie wtedy jeszcze kocięta. Kilkumiesięczne, puszyściutkie kocurki, wbijające we mnie ostre jak szpileczki, ilekroć znalazły się na moich kolanach, rękach, czy w ogóle w pobliżu. Szczególnie polubiłam tego małego łobuza Całego, który zdawał się być nie tylko najsympatyczniejszy z całej trójki ale przy tym najbezczelniejszy. Od...
Ujmowanie myśli i wrażeń w słowa jest dla tego kogoś magią, lubi to i o wielu sprawach pisze tak, że inni też się w tym odnajdują i niekiedy mówią, że podoba się im łatwość, z jaką potrafi pisać o różnych skomplikowanych rzeczach.... Widzi oczywiście swoje niedoskonałości i widzi jak wiele mogłoby być lepiej. Któregoś dnia siada, by napisać kilka słów i zauważa, że...
Zdążyłam już prawie że zapomnieć przez ostatnie dwa miesiące jak to jest mieć kocie towarzystwo w mieszkaniu. Właśnie sobie bardzo żywiołowo przypominam, odkąd to wróciłam do domu poinformowana przez moją współlokatorkę że jest w mieszkaniu trzech gości. Po mały powitaniu i otwarciu drzwi do mojego pokoju, niebawem miałam okazję zobaczyć taką oto scenkę: Ale to Cały bije rekordy miziania się, tulenia i mruczenia...
Niby zwyczajne a jednak nie. Wolontariusze Akademii Przyszłości budują plac zabaw dla grupki dzieci, w tym dwojga niepełnosprawnych. Jest to plac zabaw dość nietypowy, bo nie ma na nim huśtawek, karuzel i innych tego rodzaju urządzeń. Co więcej, to od inwencji samych wolontariuszy zależy, jak ostatecznie będzie wyglądał. Mają wszelkie materiały do jego stworzenia. Jeszcze godzinę wcześniej nie wiedzieli, że będą mieli takie...
Mój weekend w Krakowie wyszedł zupełnie niespodziewanie... to znaczy, dowiedziałam się tuż przed że mam szansę tam pojechać i czy chcę. Chciałam. W związku z tym błyskawicznie zmieniłam swoje plany, zabrałam się za układanie nowych planów i organizowanie i tak oto w piątkowe przedpołudnie miałam już bilet do Krakowa a o 16ej byłam już w tym pięknym mieście. Nie wiedziałam, co dokładnie mnie...
Wróciłam. Pełna emocji, przemyśleń, wrażeń, których nie sposób zapomnieć. W ciągu tych trzech dni miałam czas na działanie, nie zaś na rozmyślanie. Niebawem napiszę więcej, jak sie poukładam nieco. Na razie mam wrażenie, że nawet słońce nad Warszawą świeci inaczej niż trzy dni temu. A jednocześnie to ciągle to to samo słońce, które widywałam, chodząc po Krakowie. ...
Jednakowoż wszystko się udało:) Tym samym dziś po południu przyjechałam do Krakowa 'służbowo', wracam w niedzielę po południu:) Miłego weekendu:) ...
Wydawało mi się, że to, co się u mnie działo ostatnio, jest tak zwariowane, bardziej być nie może... Okazało się, że jednakowoż, może. Moja środa: morderczy nastrój, dołek, pakowanie się na kilka dni do rodzinnego domu i plany weekendowego bycia w stolicy. Późniejsza podróż autobusem w rodzinne strony sprawiła nie tylko, że plany mi się zmieniły ale i humor znacznie zmienił. W dobrą...
Po zwariowanym 'weekendzie' powoli wracam do zwyczajności, jakkolwiek wiem, że spokojnie nie będzie. Może to i lepiej... Lubię ciepło. Kocham słońce. Wariackie zmiany po skrajności wprawiają mnie w dziwny nastrój. I dziwne samopoczucie. Wczoraj wylądowałam w łóżku z aspiryną, ciut zmarzłam. Zastanawiam się, jak to możliwe, że dzień, który zaczął się okropnie, stał się jeszcze paskudniejszy w wyniku pewnego spotkania i jeszcze jednego......
Nie wiem, czy to ta pogoda, czy wszystko po trochu.
Mam dziś ochotę zawinąć się w koc z kubkiem herbaty, czymś słodkim i książką i odpłynąć... chociaż na trochę. Gdzieś daleko.
Dzieje się dużo. Zmiany, zmiany, zmiany.
I spotkanie z kimś, z kim od kilku miesięcy tylko mailowałam. Z kimś, kogo widziałam tylko na zdjęciach. Mocno nietypowa znajomość... Zupełnie z innej bajki. Pomysł wspólnego spaceru połączonego z robieniem zdjęć wyszedł zupełnie spontanicznie i jednocześnie fajnie. Spotkanie i czas spędzony razem- jeszcze fajniej. Cieszę się, że tak się złożyło.
Lubię, kiedy ktoś, kto dotąd był dla mnie tylko znajomym wirtualnym, staje się jak najbardziej realny.
Oddycham wiosennym powietrzem mocno pachnącym po deszczu i mam nadzieję, że odtąd będzie już tylko lepiej, że ułoży się to, co było tak skomplikowane.
Mam dziś ochotę zawinąć się w koc z kubkiem herbaty, czymś słodkim i książką i odpłynąć... chociaż na trochę. Gdzieś daleko.
Dzieje się dużo. Zmiany, zmiany, zmiany.
I spotkanie z kimś, z kim od kilku miesięcy tylko mailowałam. Z kimś, kogo widziałam tylko na zdjęciach. Mocno nietypowa znajomość... Zupełnie z innej bajki. Pomysł wspólnego spaceru połączonego z robieniem zdjęć wyszedł zupełnie spontanicznie i jednocześnie fajnie. Spotkanie i czas spędzony razem- jeszcze fajniej. Cieszę się, że tak się złożyło.
Lubię, kiedy ktoś, kto dotąd był dla mnie tylko znajomym wirtualnym, staje się jak najbardziej realny.
Oddycham wiosennym powietrzem mocno pachnącym po deszczu i mam nadzieję, że odtąd będzie już tylko lepiej, że ułoży się to, co było tak skomplikowane.
Minął tydzień, odkąd nie piszę z Królewiczem, odkąd nie wysyłam mu żadnych fajnych linków, nie zagaduję i tak dalej. Odkąd weszłam w tryb offline dla niego na fb. Nawet, kiedy jestem zalogowana, on mnie nie widzi a i ja nie widuję jego. Ma to swoje plusy. Chwilami bywało ciężko. Chwilami. A jednak... Ostatni tydzień (który się właśnie kończy) był dla mnie mocno absorbującym...
Poniosło mnie dziś z wujkiem M. na robienie zdjęć japońskich wiśni. Efekt? Zapraszam do obejrzenia małej fotorelacji... to i tak tylko kilka zdjęć. Później mały spacer po Warszawie i jeszcze kilka fajnych zdjęć, duuużo słońca i uśmiechu. Jednakowoż jazda na rowerze okazała się świetnym pomysłem dziś, a to samo mogę powiedzieć o moich usiłowaniach grania w badmintona na Polach Mokotowskich:) ...
Jest mega słoneczny, wiosenny poranek, przez uchylone okno wkrada się do pokoju chłodne, wiosenne powietrze o zapachu zieleni, a ja popijając kawę z mlekiem, budzę się na dobre. Rozmowa z kimś bliskim otworzyła mi oczy na to, co mam jeszcze do zrobienia jeśli chodzi o pracę nad sobą, nastawienie do zmian. Nie było przyjemne, by to sobie uświadomić, ale... warte tego. Poza tym...