Pamiętam o Tobie

11:06:00

Nienawidzę życia od-do, grafików upchanych planami tak, że nie sposób dodać do nich nic i braku czasu na rzeczy i sprawy, które gdzieś po drodze "wyskoczą". To coś, o czym napisała Segritta:

Nawet gdy planuję sobie zwyczajny dzień, nie wyobrażam sobie nie uwzględniać pomiędzy spotkaniami i różnymi obowiązkami dodatkowych kliku godzin na coś nieplanowanego, niespodziewane korki, złapaną gumę, telefon od przyjaciela w potrzebie lub po prostu chwilę dla siebie i przyjaciółki, która się właśnie rozstała z chłopakiem i musi teraz, zaraz ze mną porozmawiać. To są w sumie ze dwie, trzy godziny w całym dniu, ale zawsze je mam. I jeśli nic mi wtedy nie wypadnie, mam je na gotowanie, pisanie lub obrabianie zdjęć.
(Cytat z tekstu Segritty o Mentalności bezkredytowej )



Sama bywam często zabiegana więc rozumiem, jak to jest mieć  zawalony grafik.
Praca, jeden stały wolontariat i jeden taki "raz na jakiś czas" (wyznaczany rytmem imprez biegowych).
I wiem, że czasem terminy gonią, nie ma czasu na nic, tylko kolejne zadania, deadline i takie tam.
OK, jasne.

Tylko czy my sobie sami nie budujemy takiego zabieganego życia, nie fundujemy nieustannej gonitwy? Jakby brak miejsca na oddech, refleksję i chwilę zamyślenia, zastanowienia był czymś zgoła niepotrzebnym, jakimś zbytkiem? Może nie chcemy się zastanawiać, może łatwiej tak żyć stale biegnąc, może na rękę jest żyć w pędzie stale i nie myśleć? A niekiedy i brak miejsca dla bliskich, bo przecież taka jestem zabiegana, zrozum mnie! 

I żeby było jasne: ja lubię, kiedy dużo się dzieje. I uważam, że jeśli mam 10 rzeczy do zrobienia, zrobię ich więcej, niż gdybym miała dwie (tak to jakoś wychodzi). A jednak najbardziej sobie w życiu cenię równowagę która i pozwala znaleźć czas na milion spraw i na spokojne przemyślenie gryzących kwestii i... na pamiętanie o ważnych dla mnie osobach.

Co robię, by pamiętać i żeby w codziennym biegu nie stracić kontaktu?

*tak, jak nad moim biurkiem mam korkową tablicę na której znaleźć można między innymi 18 prostych praw życia tak naprzeciwko mojego łóżka znajduje się druga tablica korkowa, przypominająca fajne chwile z moimi przyjaciółmi. jako że często pracuję, siedząc na łóżku z laptopem na kolanach, mój wzrok mimochodem tam wędruje co jakiś czas

*od niedawna mam mega fajną ofertę jeśli chodzi o telefon więc rozmawiać i smsować mogę bez ograniczeń, nie wykosztowując się zbytnio. w taki sposób łatwiej zadbać o kontakt

*fb czasem się przydaje do podtrzymywania kontaktu, jeśli się go oczywiście w miarę rozsądnie używa

*kalendarz, kalendarz i jeszcze raz kalendarz, bez niego bym przepadła, zginęła marnie ;)

*namacalne zdjęcia, które staram się wywoływać, kolejne dołączają do grona włożonych do albumu, podpisanych ładnie i przeglądanych czasem

Przyznaję, często jest ciężko, a jednocześnie nie wyobrażam sobie żebym miała być inna jeśli o to chodzi.
Choć czasem jestem niewyobrażalnie szczęśliwa, że są w moim życiu ludzie, co do których nieważne ile czasu minęło od ostatniego spotkania, rozmawiamy jakby to było wczoraj, tylko mamy sobie nieco więcej do opowiedzenia i przegadania :) 

Polecam też fajny tekst Happyholic, bardzo na temat:

Jak trwoga to do... ludzi

A ja się dziś lenię, po późnym śniadaniu zbieram się i idę na słońce, robić zdjęcia, korzystać z veturilo i wygłupiać się z Królewiczem, a wieczorem spotkam się z Basią :) Tak, zdecydowanie ten słoneczny dzień zapowiada się pięknie :)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. święte słowa. Biegamy, biegamy i czasami sami nie wiem dlaczego takim pędem i nie zważając na nic i nikogo. Przyjemnie jest biegnąć...ale biegnąć rozglądając się w koło ;)

    Zazdroszczę spaceru, bo pogoda cudna się zrobiła do robienia zdjęć, ale ja się taka zasmarkana obudziłam, że nic tylko leżeć z chusteczką w nosie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj się więc i kuruj :)
      Mi się spacer udał, przerodził się w przejażdżkę rowerową i sprawił, że ten dzień był naprawdę miły :)

      Usuń
  2. Grafik zapchany tak, że nie mam czasu odetchnąć. Do tego strasznie wiągnęło mnie rękodzieło. Wszystko sie jakoś klei, ale czasem brakuje mi wytchniania. Dzisiaj wyszłam z domu 0 11:30, wróciłam przed chwilą. Teraz herbata z sokiem i trochę blogów. Wieczorem spotanie ze 'starszymy paniami'. Lubię takie dni.

    OdpowiedzUsuń
  3. równowaga to podstawa :-)

    a nienawidzę to tak negatywne słowo, że nie powinno być (nad)używane ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm z tym 'nienawidzę' to w sumie racja:/

      Usuń

Chwal jeśli chcesz, skrytykuj jeśli musisz, pytaj jeśli potrzebujesz :-)

Nie musisz się logować, ale będzie mi miło, jeśli się podpiszesz.

Subscribe