Mija kolejny rok. Wiem, banalne stwierdzenie, ale... refleksyjnie mnie nastrajają ostatnie dni. miks zdjęć świąteczno-poświątecznych, pośrodku- zapowiedź kwiatu ;) Zmęczyła mnie szalona pogoń za sama-nie-wiem-czym, ale na pewno nie za szczęściem, choć tak mi się dotąd wydawało. Piszę to stukając w klawiaturę palcami obu rąk, z których jeden, palec wskazujący lewej (na szczęście) dłoni jest gustownie zawinięty w "kukiełkę" z opatrunku - nie...
Wpadła mi w oko seria kilku tekstów... każdy z nich poruszył jakąś czułą strunę we mnie, dlatego postanowiłam się nimi z Wami podzielić, mając nadzieję, że znajdziecie w nich coś dla siebie:) Seria miała tytuł "Najbliżsi w sześciu krokach" i pochodzi z Akademii Opowieści "Gazety Wyborczej" i HBO Krok 1: Kiedy ostatnio odwiedziłeś matkę Krok 2: Zagubieni w sieci Krok 3: Najważniejsza rozmowa...
Już sam fakt, że zrobiłam całą masę zdjęć, że zaczęłam pełniej wykorzystywać możliwości swojego aparatu, rozwinęłam się jeśli chodzi o zdjęcia ludzi (tak, może to nieco zabawnie brzmi, ale jak dotąd gustowałam głównie w robieniu zdjęć makro a więc naturze zdecydowanie martwej, jakimś listkom, kwiatom i robaczkom, a ludzi traktowałam nieco po macoszemu - ale jest progres)- jest SUPEEER :) Jeśli do tego...
...komuś, kto tego potrzebuje: http://helpline.org.pl/dowiedz-sie/4-nieuprawniony-dostep http://forum.dobreprogramy.pl/temat/278710-jak-odzyska%C4%87-skradzione-konto-pocztowe-na-wp/ http://pomoc.wp.pl/formularz.html?serwis=poczta&ticaid=111e44 ...
Pozytywna głupawka zawsze spoko:) źródło: demotywatory.pl Zdarza się, że wszystko mnie szaleńczo śmieszy, ot tak, śmieszny dzień. Albo jest jakiś drobiazg, banał, szczegół, który sprawia że z kimś mam tak: dość spojrzeć na siebie a już człowiek wręcz płacze ze śmiechu. Razu pewnego w pracy dostaliśmy z kolegą takiej głupawki, że łzy leciały z oczu a brzuchy bolały ze śmiechu... nie powiem, ci,...
Friendship begins at the moment when one person said to another one: What, you too?! I thought I was the only one.."(Przyjaźń zaczyna się w momencie, gdy jedna osoba mówi do drugiej: Co? Ty też? Myślałam że jestem jedyna... ) Ta krówka tu zupełnie nie od czapy bo nieustannie przypomina mi kogoś, z kim niezależnie od czasu jaki minął od ostatniego spotkania, zawsze...
Ciągle gdzieś sobie próbuję poukładać relacje z tymi ludźmi, których nazywam bliskimi. Gdzieś mnie olśniewa, że czasem ktoś, z kim rozmawiam, zbywa mnie, bo temat, który poruszyłam, porusza i jego, jakieś czułe struny, czasem struny nie do dotknięcia. Czasem lepiej ostrożnie wybierać z kim i o czym chcę pogadać. Ostatnio zbyt często popełniałam ten błąd, że nie przemyślałam... A poza tym... każdy ma...
Część druga mojego tekstu na blogu Doroty już jest: Subiektywnie o Warszawie czyli Margerytka poleca cz. 2 ...
Gdzieś się zapewne zainspirowałam, ale koniec końców w końcu postanowiłam spróbować. Najpierw pokroiłam w cienkie plasterki jedną cytrynę i jedną pomarańczę i zostawiłam do suszenia: Jakiś czas później, po rozkmininieniu ogólnej koncepcji, dokupiłam materiały i powstało to: A tak wyglądają w moim oknie: ...
Nienawidzę najpierw czegoś obiecywać a później nie dotrzymać. Męczę się wtedy sama ze sobą, nawet jeśli przyczyny były niezależne ode mnie. Bo jak to tak? Powiedzieć, obiecać i nie dotrzymać? Określenie, by "nie robić z gęby cholewy" gdzieś tam się plącze. Czasem przeginam i na siłę do czegoś dążę, bo wszak obiecałam i poddaję się, kiedy już naprawdę nie da się inaczej. Cholernie...
W zabieganiu listopada udało mi się pożreć następujące pozycje: 1. Paweł Droździak, Renata Mazurowska: Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach Ciekawie napisana, w dodatku w formie rozmowy, co samo w sobie jest plusem. Poza tym zawsze to coś nowego, niebanalne, niestandardowe podejście i garść informacji, które mają szansę coś w głowie uporządkować. 2. Charlotte Roche: Miejsca wilgotne Książka hmmm. specyficzna. Dosadna,...
W odpowiedzi na moje marudzenie na bliskich, na których się zawiodłam, powiedział: -Ale naprawdę da się żyć, nie mając żalu do przyjaciół, że nie mają czasu, że nie wspierają, nie pomagają, nie ma ich kiedy są potrzebni... -Ale... - próbowałam przerwać. -Uwierz mi, że się da.- kontynuował. - Może nie jest przyjemnie, ale da się. Dopiero czas jakiś później wyraziłam swoją myśl na...
Dziś będzie hejtowo, na temat pewnego zachowania, które mnie do szału doprowadza. Naprawdę nie rozumiem, czemu tak wielu ludzi zabiega o to, by ktoś przyznał im rację, powiedział: tak właśnie jest, zgadzam się z Tobą, Twój pogląd jest jedyny słuszny, tak, właśnie tak. Moje na wierzchu! - zdaje się, że zaraz od nich usłyszysz. Sytuacja pierwsza. W jakimś momencie po delikatnej sugestii pani...
Zdarzyło się to podobno za czasów "starej matury". Matura pisemna, temat: Wyjaśnij czym jest ryzyko. Bystry maturzysta zostawił wszystkie kartki puste a na ostatniej napisał: i to właśnie jest ryzyko. Plotka głosi, że zdał na 5. źródło: http://ynwestor.blogspot.com/2010/01/gieda-to-ryzyko.html Lubię ryzykować. W granicach rozsądku. Bo czy nie jest ryzykiem zaufać komuś, kogo się mało zna, bo tak mówi intuicja - i sprawdzić osobiście czy to...
26.11.2013, Park im. E. Szymańskiego Zdaje się, że balansuję nieco jak ta kaczka. Choć i równowagi mi nie brak jak jej. I ta równowaga, którą gdzieś tam się udaje wypracować, jest, pomimo że są naprawdę kiepskie momenty, złe chwile i dni, kiedy najchętniej nie wychodziłabym z domu, nie rozmawiała z ludźmi a jedynie słuchała muzyki, czytała książki i nie wychodziła z łóżka, w...
Ukazał się właśnie tekst mojego autorstwa na blogu mojej koleżanki, Doroty - niesamowitej dziewczyny mieszkającej aktualnie w Grecji:) Zachęcam do przeczytania:) Szminka w podróży... czyli niezbędny dodatek do kolorowych, pachnących i pysznych wypraw ...
To fajne uczucie: odkryć, że można się zmienić tak, jak sobie człowiek zaplanuje, że można nieustannie się zmieniać, stawać się innym, pracować nad sobą i później z perspektywy czasu widzieć: o, jak fajnie się zmieniłam, kiedyś sobie z tym nie radziłam, teraz sobie radzę, kiedyś to i to było problemem, teraz nie jest. źródło: ukochaj.pl Obce mi jest podejście wyrażone stwierdzeniem "takiego mnie...
Ciężko usłyszeć jak mówię o kimś przyjaciel czy przyjaciółka. Łatwiej ode mnie usłyszeć: ktoś mi bliski, jesteś dla mnie bliską osobą, jesteś dla mnie ważny/ważna, cieszę się, że jesteś. To jedna z tych rzeczy, które chcę w moim życiu poprawić, zmienić: zaufanie do ludzi, tych wyjątkowych, którzy na to zasługują, są tego warci... bo to, wbrew pozorom, nie tylko kwestia słów... źródło: ukochaj.pl...
Taki oto świecznik zrobiłam sobie ostatnio z muszelek, które zbierałam kiedyś na pewnym starym, rozsypującym się stadionie. Idealnie spełnia rolę "lampki" w te jesienne wieczory.... Choć, przyznaję, mało mam ostatnio czasu, który mogłabym spędzić tylko ze sobą. Za to udało mi się w końcu wybrać do Łodzi z okazji urodzin mojej przyjaciółki. I ogólnie duuużo czasu spędzam z ludźmi. Więc jest całkiem pozytywnie....
Najpierw ten dzień, który zapewne zapamiętam jako dzień przełomu. Później totalnie zauroczyły mnie pewne kolczyki, które koniec końców kupiłam. A na końcu zastanowiłam się czego symbolem jest owad, którego kształt mają moje nowe kolczyki. I wyguglałam: "Symbol nieśmiertelności i odnowy po złych czasach.Odzwierciedlenie szybkości, aktywności i huraganowych wiatrów, a mieniące się kolory skrzydeł to kwintesencja zmian." (źródło: http://urbanzen.pl/content/25-WAZKA ) I fajny tekst tutaj: Ważka ...
Październikowe szaleństwo :) 1. "Miłość na marginesie" Yoko Ogawa Niebanalna opowieść, na wpół realistyczna, na wpół senna, oniryczna i taka w której ciężko rozgraniczyć to, co na pewno z tym, co być może. Czasem gubiłam się, czytając bo nie byłam już pewna, czy jakiś fragment opowieści to coś, co się zdarzyło, czy to coś, co miało szansę zaistnieć w wyobraźni bohaterów. A jednak...
Im dłużej szukam odpowiedzi na ważne dla siebie pytania dotyczące relacji między ludźmi, im więcej czasu mija od momentu, kiedy po raz pierwszy zadałam sobie pytanie: chcę mieć inne relacje z bliskimi niż te, które znam z domu, ale co dla mnie znaczy INNE, co w takim razie będzie znaczyło MOJE...
Tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie da się mieć fajnych relacji z innymi bez traktowania każdej osoby jako indywidualności i ... Bez jakiegoś takiego elastycznego podejścia, które pozwala każdą osobę zobaczyć jako osobę, nie jako część tłumu.
Może się wymądrzam, ale...
Niedawno bardzo otworzyłam się przed kimś, kogo znałam co prawda dłuższy czas, ale wiedziałam też o tej osobie negatywne rzeczy, z czego raczej były to oceny innych. Nie chcę wchodzić w szczegóły dlaczego pewnego dnia usiadłam z tą osobą w moim zielonym pokoju na zielonym łóżku i otworzyłam serce, mówiąc o wszystkim, co dręczyło, nie dawało spokojnie spać i gdzieś tam ciągle psuło humor.
Trudno mi poprosić o pomoc. Trudno mi powiedzieć komuś, że z jakąś częścią życia sobie nie radzę, jestem taką Zosią-Samosią, nawet powiedzenie czasem komuś, że chciałabym, żeby mnie po prostu wysłuchał, przytulił i był, jest wyzwaniem niekiedy. Jeszcze trudniej, kiedy mam wrażenie, że ktoś OK, znajduje czas by mnie wysłuchać, ale w gruncie rzeczy robi to jakoś wbrew sobie, na zasadzie: niech Ci będzie... albo tylko to takie moje odczucie.
Tym bardziej zastanawia mnie fakt, że tak wiele pomogła mi czyjaś umiejętność zadawania pytań, cierpliwość i pewna wrażliwość. Zawsze wydawało mi się, że to ze mną jest coś nie tak, kiedy chciałam się przed kimś otworzyć i ... nie umiałam, po prostu nie umiałam. Tak, mam problem z mówieniem o swoich problemach, ale... Jeśli ktoś moje zachowania widzi w kategoriach "manipulacji", albo próbuje mi pomóc tak samo jak innym, albo tak, jak chciałby żeby pomagano jemu... a nie widzi mnie samej- nie chcę tak.
Wolę być dla kogoś indywidualnością, nie jedną z wielu tak podobnych do siebie ludzi... Spotykamy różnych ludzi, ale przecież nie z każdym coś nas połączy, nie z każdym znajdziemy nić porozumienia, z wieloma się po prostu miniemy.... Ale czasem w kimś zauważamy przecież jakieś podobieństwo do nas, coś co sprawia że człowiek się na chwilę zatrzymuje, myśli sobie: ten ktoś jest mi bliski. Tej osobie mogę zaufać.
Tak, wiem że mam wady, jestem czasami naprawdę ciężką do zniesienia osobą. Niekiedy trudno ze mną wytrzymać. A jednocześnie jestem przekonana, że mam wiele do dania innym, że mogę i chcę, że moje niedoskonałości równoważą pozytywne cechy.
Takie przemyślenia mnie dopadają po ostatnich dniach, kiedy w efekcie moich smutków i zawirowań nie znalazł dla mnie czasu ktoś mi bliski, a znalazł go ktoś z zupełnie innej bajki. I tak sobie teraz rozmyślam czego ja właściwie w życiu chcę a czego wolałabym uniknąć - tylko pytanie, jak to, czego pragnę - nadal pozostaje bez odpowiedzi, ale jestem pewna że tą odpowiedź kiedyś znajdę :)
Poznaję
poznaję ciebie bo masz złe humory
niebo obok czyśćca a piekło od zaraz
i ty mnie zauważasz
bo mam krzywe serce
to znaczy wiele uczuć które mnie prowadzą
błądzimy grzeszymy
i trzaskamy drzwiami
gdy wady nam uciekną
to się nie poznamy
Jan Twardowski
Tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie da się mieć fajnych relacji z innymi bez traktowania każdej osoby jako indywidualności i ... Bez jakiegoś takiego elastycznego podejścia, które pozwala każdą osobę zobaczyć jako osobę, nie jako część tłumu.
Może się wymądrzam, ale...
Niedawno bardzo otworzyłam się przed kimś, kogo znałam co prawda dłuższy czas, ale wiedziałam też o tej osobie negatywne rzeczy, z czego raczej były to oceny innych. Nie chcę wchodzić w szczegóły dlaczego pewnego dnia usiadłam z tą osobą w moim zielonym pokoju na zielonym łóżku i otworzyłam serce, mówiąc o wszystkim, co dręczyło, nie dawało spokojnie spać i gdzieś tam ciągle psuło humor.
Trudno mi poprosić o pomoc. Trudno mi powiedzieć komuś, że z jakąś częścią życia sobie nie radzę, jestem taką Zosią-Samosią, nawet powiedzenie czasem komuś, że chciałabym, żeby mnie po prostu wysłuchał, przytulił i był, jest wyzwaniem niekiedy. Jeszcze trudniej, kiedy mam wrażenie, że ktoś OK, znajduje czas by mnie wysłuchać, ale w gruncie rzeczy robi to jakoś wbrew sobie, na zasadzie: niech Ci będzie... albo tylko to takie moje odczucie.
Tym bardziej zastanawia mnie fakt, że tak wiele pomogła mi czyjaś umiejętność zadawania pytań, cierpliwość i pewna wrażliwość. Zawsze wydawało mi się, że to ze mną jest coś nie tak, kiedy chciałam się przed kimś otworzyć i ... nie umiałam, po prostu nie umiałam. Tak, mam problem z mówieniem o swoich problemach, ale... Jeśli ktoś moje zachowania widzi w kategoriach "manipulacji", albo próbuje mi pomóc tak samo jak innym, albo tak, jak chciałby żeby pomagano jemu... a nie widzi mnie samej- nie chcę tak.
Wolę być dla kogoś indywidualnością, nie jedną z wielu tak podobnych do siebie ludzi... Spotykamy różnych ludzi, ale przecież nie z każdym coś nas połączy, nie z każdym znajdziemy nić porozumienia, z wieloma się po prostu miniemy.... Ale czasem w kimś zauważamy przecież jakieś podobieństwo do nas, coś co sprawia że człowiek się na chwilę zatrzymuje, myśli sobie: ten ktoś jest mi bliski. Tej osobie mogę zaufać.
Tak, wiem że mam wady, jestem czasami naprawdę ciężką do zniesienia osobą. Niekiedy trudno ze mną wytrzymać. A jednocześnie jestem przekonana, że mam wiele do dania innym, że mogę i chcę, że moje niedoskonałości równoważą pozytywne cechy.
Takie przemyślenia mnie dopadają po ostatnich dniach, kiedy w efekcie moich smutków i zawirowań nie znalazł dla mnie czasu ktoś mi bliski, a znalazł go ktoś z zupełnie innej bajki. I tak sobie teraz rozmyślam czego ja właściwie w życiu chcę a czego wolałabym uniknąć - tylko pytanie, jak to, czego pragnę - nadal pozostaje bez odpowiedzi, ale jestem pewna że tą odpowiedź kiedyś znajdę :)
Poznaję
poznaję ciebie bo masz złe humory
niebo obok czyśćca a piekło od zaraz
i ty mnie zauważasz
bo mam krzywe serce
to znaczy wiele uczuć które mnie prowadzą
błądzimy grzeszymy
i trzaskamy drzwiami
gdy wady nam uciekną
to się nie poznamy
Jan Twardowski
Od kilku dni obserwowałam co się dzieje na przykład na Facebooku i w końcu stwierdziłam, że napiszę o tym. Chodzi mi o potępianie w czambuł Halloween z jednoczesnym gloryfikowaniem naszych rodzimych Dziadów, Wszystkich Świętych i wszystkiego, co nasze, rodzime, tutejsze i broń Boże, nieamerykańskie. Ooo, naprawdę? Ja naprawdę rozumiem że ktoś ma swoje zapatrywania, wiarę i zdanie, że nasza wiara najważniejsza, ale nie...
W Dzień Wszystkich Świętych wpadł mi w oczy na fb tekst księdza Stryczka, którego fragment poniżej: Ja noszę w sobie oddziaływanie osoby, która żyje w wieczności, a ona ma w sobie z kolei mnie. Nazywa się to świętych obcowaniem. To, co się ze mną dzieje, nie jest bez znaczenia dla osoby, która odeszła. Jestem owocem jej życia. A po owocach będziemy sądzeni. Jeśli...
Widzisz, chciałam mieć lalkę i tatuś o nią poprosił, ale kiedy nadesłano zebrane dary, nie było w nich ani jednej lalki, tylko małe, drewniane inwalidzkie kule. I wtedy to się zaczęło.[...] Należy we wszystkim zawsze dojrzeć jakąś dobrą stronę i cieszyć się z niej, obojętnie jaką. I graliśmy w to od tego czasu. A im trudniej, tym większa radość, gdy się z tego...
Być może to jesień nie sprzyja: pozytywnym myślom, uśmiechowi i działaniu z zapałem. OK, przyznaję, mam paskudny dzień. Może po prostu za dużo myślę? Patrzę w przeszłość i widzę wszystko to, co podkopało mnie, sypało piaskiem w oczy, uniemożliwiało osiągnięcie tego, co chciałam, sprawiało że miałam "po górkę". Z drugiej strony to samo dla kogoś innego mogłoby być jeśli nie gwoździem do trumny...
Czasem spaceruję po Powązkach tylko po to, by pomyśleć... nie zabieram ze sobą aparatu, po prostu jestem, patrzę, myślę. Tym razem było inaczej. Zapraszam Was zatem na mały jesienny spacer po Cmentarzu Powązkowskim. ...