Opowiem Wam o moim październiku, szalenie ciężkim i szalenie kolorowym. Zaczął się od małego rowerowania, zachwytów pogodą i poprawiania sobie samopoczucia własnoręcznie ugotowanym rosołkiem. Te kolorowe kulki to przyszłe kolczyki - moje i mojej przyjaciółki. Jak się okazało szklane kulki - stąd te rozsypane... Niżej moje czyszczenie ściany i zachwyty niebem gdzieś w drodze. Takie sytuacje bywają w Chatce, cóż, ta literka nie...
Nigdy nie zrozumiem takich zachowań... Na zasadzie: masz robić tak i tak, być taka i taka, i jeszcze pamiętać o tym i o tym. I nie mam na myśli rad o które proszę, tylko takie rady nieproszone, wciskane na siłę, w poczuciu wyższości i przekonaniu, że jest się osobą, która może mówić innym co powinni i co wypada. I nie raz na jakiś...
Od kilku lat październik jest dla mnie czasem szczególnym. Z jednej strony na pewno październikowa aura sprzyja zwolnieniu, refleksji przy szarlotce, gorącej herbacie i w blasku świec... i nabraniu dystansu... z drugiej... jak wyjaśnić to, że w kilkuletnim odstępie właśnie pod koniec października działy się rzeczy tak dla mnie ważne? Choć, jak o tym pomyślę to na początku października przeprowadziłam się do miasta,...
Znów miesiąc pełen kolorów... no nie byłabym sobą inaczej. Tak więc kolorowanie i zachwyty późnoletnimi kwiatami a później tymi kwiatami na pudełkach (takie odświeżenie na nadchodzącą jesień)... Zdjęcie w prawym dolnym rogu z widokiem na Pałac w Jabłonnie - dokąd pojechaliśmy rowerami z Królikiem, robiąc ponad 50 km na rowerach. W końcu udało nam się tam dotrzeć... Kolejny, jakże udany koncert Ceili w...
Coś we mnie pękło na amen... Dawniej najczęściej byłam osobą, która nalega, by dowiedzieć się, co się stało, czemu ktoś mnie zaczyna unikać, nie chce się spotkać, zachowuje się dziwnie. Pytałam, drążyłam, w odpowiedzi coraz częściej dostając jedynie chłód. I dystans się powiększał. A mimo to znów pytałam, drążyłam, chciałam wiedzieć... oczywiście nic z tego dobrego nie wynikało. Jakiś czas temu zauważyłam, że...
Jesienne chłody, gorąca herbata i ciepły kocyk... tak. I aż nadto czasu na myślenie. Pewnego weekendu, skoro i tak pogoda nie sprzyjała wyjściu na zewnątrz choćby na rower, znalazłam czas na uporządkowanie i pokończenie różnych rzeczy. Było to mega fajne, tym bardziej, że gdzieś z tyłu głowy, ciągle się czaiła myśl: kurczę, zająć się tym wreszcie... Żeby móc ten czas znaleźć, oddaliłam się...
Kiedy moje ambitne plany zmian legły w gruzach (super oferta płynnie przeszła w superparodię, zmienne zdanie właściciela zaważyło, no i nowe koszty przerosły moje możliwości), a pewne rzeczy zostały już rozgrzebane - pomyślałam sobie: no spoko, w końcu zrobię porządek. Jakoś najmniej mnie jednak cieszy, że w związku z tymi porządkami czeka mnie również pomalowanie już oczyszczonej ściany (błędy młodości), z tą jedynie...