Właściwie to nie wiem, od czego zacząć... W jakimś sensie pewnie przez ostatnie miesiące okrzepłam, pewniej stanęłam na własnych nogach. A zarazem życie solidnie mi dało do zrozumienia, jak bardzo się myliłam się co do własnego ogarnięcia. A co do skuteczności okiełznania własnych demonów co to siedzą w głowie - to już osobna bajka. Chyba najtrudniej jest mi zaakceptować to, że nawet jak...
Wieki nie pisałam o książkach, ale czas do tego wrócić. Jesień i zima właściwie sprzyjały czytaniu, choć stale ten sam dylemat: dzierganie czy czytanie (a nie przepadam za e-bookami, więc...) I tak oto parę książek wtedy przeczytałam, wykorzystując każdą wolniejszą chwilę, kiedy tylko się dało. By za jakiś czas stwierdzić, że cóż, muszę zrobić przerwę bo mnie jakoś książki nie ciągną. Było więc...
Właściwie to nie wiem, co by tu rzec. Kusi mnie, by znów pisać, choćby od przypadku do przypadku. Kusi mnie, żeby czasem podzielić się jakimś przemyśleniem, czasem zdjęciem, a czasem czymś zupełnie innym. Kusi by czasem nie tylko zaglądać do innych na blogi (co robię stale), ale też napisać coś sama, bo czemu by nie? Jednak co z tego wyniknie i na jak...
Wieki mnie tu nie było... Czasem do Was zaglądam, czytam, choć rzadko komentuję. Za to jest szansa, że bardziej regularnie będę coś wrzucać tu: 365 dni Margerytki ...